Kolejny nabytek z mojego pobytu w Szwecji, czyli monster ultra.
Tego monsterka nabyłem w jednym ze sklepów sieci Willy's za chyba 14,5 korony szwedzkiej, czyli dość drogo...
Ciekawą sprawą jest to, że cała seria Monster Ultra ma grawerowane puszki, naprawdę robi to wrażenie!! Gdyby nie fakt, że za puszki w Szwecji pobierana jest kaucja zachowałbym ją sobie mimo, że żadnym kolekcjonerem nie jestem.
A jak w środku? Bardzo słodko, nie czuć chemii, mimo że jest jej całkiem sporo, bo jak łatwo się domyślić nie zawiera on cukru. Słodzony jest surkalozą i acesulfamem k.
Biały monster ultra jest biały nie tylko jeśli chodzi o kolor puszki, ale też wewnątrz.
W smaku ciężko mi powiedzieć czy jest to bardziej cytryna czy pomarańcza. Jeśli będziecie mieli okazję to sami rozsadźcie. Bardzo fajny produkt, polecam!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energy drinki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą energy drinki. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 17 marca 2016
wtorek, 25 lutego 2014
Hot Brain energy drink
Hot Brain energy drink to mało znany napój mało znanej firmy. Czy jest miejsce na kolejnego producenta na rynku zdominowanym przez Krynicę Vitamin i FoodCare?
Hot Braina produkuje Sulimar, który to oprócz hot braina produkuję Verwa energy drink.
Hot Braina kupił mi znajomy więc niestety nie wiem gdzie możecie kupić, ale na pewno na terenie Polski;)
Wiem że kosztował poniżej 2zł, 1,6zł lub coś koło tego.
W smaku klasyka. W składzie nie ma nic nadzwyczajnego, bo inozytol to dziś już standard.
Opakowanie jest dość kiczowate. A znajdujące się nad płomieniem zółte gwiazdki na czerwonym tle budzą skojarzenia ze systemem słusznie minionym.
Pobudzenie standardowe.
Sulimar oprócz energetyków produkuje jeszcze wina i piwa.
Etykiety:
energy drinki,
hot brain,
nowości,
recenzje,
sulimar
niedziela, 12 stycznia 2014
ADHD energy drink
Czy nazwą i opakowaniem da się zwojować świat? Producent zarzeka się, że tak. Żeby było tego mało to te hegemoniczne wizje producent głosi od bitych dwóch lat, wiedzieliście?
ADHD to chwytliwa, choć bezsensowna nazwa dla energetyka a dlaczego to wystarczy poczytać w wiki;)
ADHD kupiłem w jednym z delikatesów we Wrocławiu. Nigdzie indziej i nigdy wcześniej produktu nie spotkałem, więc slogany na stronie producenta wyglądają jak skrajne mitomaństwo.
Tego energetyka kupiłem za 3,65zł za butelkę litrową, czyli w sumie nie drogo jak na markę premium lub aspirującą do tego miana.
W smaku ADHD dość podobny do vulcan energy drink, raczej klasyka. W składzie poza standardowymi składnikami ma: glukuronolakton, inozytol. Dodatkowo zaskakuje fakt, że ma tylko 5,5g cukru na 100ml czego nie wyczułem, tzn. nie wyczułem słodzika, którym jest surkaloza, co dobrze świadczy o energetyku.
Czy skusiłbym się jeszcze raz? Jeśli nie byłoby mi po drodze do jakiegoś marketu a alternatywą byłoby kupienie Tigera za 5 czy więcej złotych to bym kupił. Problem w tym, że ADHD ma słabą dostępność.
Moja ocena: 4-
ADHD to chwytliwa, choć bezsensowna nazwa dla energetyka a dlaczego to wystarczy poczytać w wiki;)
ADHD kupiłem w jednym z delikatesów we Wrocławiu. Nigdzie indziej i nigdy wcześniej produktu nie spotkałem, więc slogany na stronie producenta wyglądają jak skrajne mitomaństwo.
Tego energetyka kupiłem za 3,65zł za butelkę litrową, czyli w sumie nie drogo jak na markę premium lub aspirującą do tego miana.
W smaku ADHD dość podobny do vulcan energy drink, raczej klasyka. W składzie poza standardowymi składnikami ma: glukuronolakton, inozytol. Dodatkowo zaskakuje fakt, że ma tylko 5,5g cukru na 100ml czego nie wyczułem, tzn. nie wyczułem słodzika, którym jest surkaloza, co dobrze świadczy o energetyku.
Czy skusiłbym się jeszcze raz? Jeśli nie byłoby mi po drodze do jakiegoś marketu a alternatywą byłoby kupienie Tigera za 5 czy więcej złotych to bym kupił. Problem w tym, że ADHD ma słabą dostępność.
Moja ocena: 4-
Etykiety:
adhd,
energy drinki,
glukuronolakton,
inozytol,
recenzje
piątek, 3 stycznia 2014
Rockstar Juiced
Miałem nadzieje, że dzisiejszy tekst będzie o innym rockstarze a nawet rockstarach. Chodzi o dwa nowe smaki, które ponoć pojawiły się na polskim rynku. Prawdopodobnie są to produkty bliźniaczo podobne do tych które opisywałem około pół roku temu. Niestety nie mogłem ich nigdzie znaleźć.
Rockstar juiced to jeden z prezentów, które dostałem pod choinkę. Poza tym z energoli dostałem jeszcze kilka puszeczek Go Fast'a, ale mniejsza z tym.
Rockstar Juiced przyjechał do mnie z Niemiec.
Rockstar juiced zawiera 10proc. soku owocowego, głównie jabłkowego, ale też mango i pomarańczy. Smak bym powiedział ok, bez jakieś przeginki w stronę naturalności, bo jakbym chciał napić się soku to bym kupił sok. Martwi tylko fakt, że ponad 90proc. soku to sok jabłkowy, ale w smaku wydaje się, że te proporcje są bardziej wyrównane.
Produkt zawiera spore ilości cukru, bo aż 15,3proc.
W składzie poza standardowymi skłądnikami mamy: inozytol(100ml/l), glukuronolakton(240mg), ekstrakt z guarany(100mg) i 100mg żeń-szenia.
Reasumując: standardowo zbyt dużo cukru, fajne składniki, zrównoważona kompozycja soków i napoju, ale z przycięciem na kosztach soku.
Moja ocena: 4+
Rockstar juiced to jeden z prezentów, które dostałem pod choinkę. Poza tym z energoli dostałem jeszcze kilka puszeczek Go Fast'a, ale mniejsza z tym.
Rockstar Juiced przyjechał do mnie z Niemiec.
Rockstar juiced zawiera 10proc. soku owocowego, głównie jabłkowego, ale też mango i pomarańczy. Smak bym powiedział ok, bez jakieś przeginki w stronę naturalności, bo jakbym chciał napić się soku to bym kupił sok. Martwi tylko fakt, że ponad 90proc. soku to sok jabłkowy, ale w smaku wydaje się, że te proporcje są bardziej wyrównane.
Produkt zawiera spore ilości cukru, bo aż 15,3proc.
W składzie poza standardowymi skłądnikami mamy: inozytol(100ml/l), glukuronolakton(240mg), ekstrakt z guarany(100mg) i 100mg żeń-szenia.
Reasumując: standardowo zbyt dużo cukru, fajne składniki, zrównoważona kompozycja soków i napoju, ale z przycięciem na kosztach soku.
Moja ocena: 4+
Etykiety:
energy drinki,
glukuronolakton,
inozytol,
niemieckie energetyki,
recenzja,
rockstr juiced,
żeń szeń
czwartek, 19 grudnia 2013
Cola original-pomarańczowa i waniliowa
Biedronka na Święta Bożego Narodzenia wprowadza limitowane edycje Coli original. Oprócz coli wiśniowej można też spotkać pomarańczową i waniliową.
Nowe smaki są są w normalnej cenie, czyli 2,49zł za 2l.
Waniliowa jest mniej smaczna, ale ok. Jak na mój gust jest zbyt waniliowa. O ile dobrze pamiętam to Coca Cola waniliowa, przywieziona przez znajomego z Niemiec była znacznie mniej ordynarna w tym względzie.
"Pijalność" tego napoju jest średnia, raczej szklaneczka do deseru niż do "codziennego" picia.
Pomarańczowa jest całkiem zacna. Pomarańcza mocno wyczuwalna mimo iż soku jest tylko promil. Nie jest to raczej pomarańcza jak z soku tylko jak z napoju. Mi się to akurat podoba. Pije się bardzo dobrze. Myślę, że warto na Boże Narodzenie kupić sobie całą zgrzewkę.
Oceny: wanilia: 4, pomarańcza 5
Nowe smaki są są w normalnej cenie, czyli 2,49zł za 2l.
Waniliowa jest mniej smaczna, ale ok. Jak na mój gust jest zbyt waniliowa. O ile dobrze pamiętam to Coca Cola waniliowa, przywieziona przez znajomego z Niemiec była znacznie mniej ordynarna w tym względzie.
"Pijalność" tego napoju jest średnia, raczej szklaneczka do deseru niż do "codziennego" picia.
Pomarańczowa jest całkiem zacna. Pomarańcza mocno wyczuwalna mimo iż soku jest tylko promil. Nie jest to raczej pomarańcza jak z soku tylko jak z napoju. Mi się to akurat podoba. Pije się bardzo dobrze. Myślę, że warto na Boże Narodzenie kupić sobie całą zgrzewkę.
Oceny: wanilia: 4, pomarańcza 5
Etykiety:
biedronka,
cola original,
energy drinki,
napoje,
nowości,
pomarańcza,
recenzje,
wanilia,
wiśnia
środa, 18 grudnia 2013
XL AfterParty
Przez ostatnie 5 lat energy drinki niebywale ewoluowały. Dziś nie wystarczy kofeina i tauryna by sprzedawać swój produkt. Dziś energy drink musi mieć bogaty skład i oryginalny skład. W ten trend wpisuje się najnowszy XL.
XL after party kupiłem w delikatesach, chyba nie należących do żadnej sieci. Xl kosztował mnie 1.99zł za mała puszkę.
Jeśli chodzi o smak to jest kokosowy, jakby z dodatkiem jakiegoś owocu. Generalnie smak nie jest ordynarny, wiec nawet wrażliwi nie powinni mieć problemów(nie każdy lubi smak kokosowy).
W składzie mamy 5proc. wody kokosowej, niespełna 1proc. soku z aloesu, wyciąg z krokosza barwierskiego i żeń-szenia.
Co się rzuca w oczy to bardzo szczegółowy opis produktu za co niewątpliwy plus.
Co do pobudzenia to jest standardowe.
Moja ocena: 5
XL after party kupiłem w delikatesach, chyba nie należących do żadnej sieci. Xl kosztował mnie 1.99zł za mała puszkę.
Jeśli chodzi o smak to jest kokosowy, jakby z dodatkiem jakiegoś owocu. Generalnie smak nie jest ordynarny, wiec nawet wrażliwi nie powinni mieć problemów(nie każdy lubi smak kokosowy).
W składzie mamy 5proc. wody kokosowej, niespełna 1proc. soku z aloesu, wyciąg z krokosza barwierskiego i żeń-szenia.
Co się rzuca w oczy to bardzo szczegółowy opis produktu za co niewątpliwy plus.
Co do pobudzenia to jest standardowe.
Moja ocena: 5
Etykiety:
aloes,
energy drinki,
kokos,
recenzja,
XL,
xl afterparty
niedziela, 24 listopada 2013
Napoje i energetyki z Holandii
Od jakiegoś czasu zalegają mi puszki od holenderskich napojów. W ramach porządków zrecenzuje więc 4 specyfiki z tego kraju.
Power energy drink regular to o ile pamięć nie myli to jest to coś podobnego do naszych klasyków. Wiem, że wynika to z nazwy, ale akurat to może być zwodnicze, bo mam też w kolekcji energetyka o identycznej nazwie, ale o smaku kawowym. Puszką też różni się znacznie, bo jest czarna z czerwonym słoniem i żółtymi napisami(jak będę miał chwilę to z foto uzupełnię). Produkt pochodzi od tego samego producenta. Są to energetyki z niższej półki, więc w razie wizyty w Holandii można spróbować tym bardziej że mają w składzie dodatkowo inozytol i glukuronolakton.
Akurat ten napój nie jest energy drinkiem, ale warto spróbować. Fajna cherry może dla niektórych zbyt chemiczna. Jeśli znajdziecie w rozsądnej cenie powiedzmy poniżej 0.8 euro to można spróbować.
Ostatnim produktem w dzisiejszym wpisie jest Go Fast! Jest to jeden z najciekawszych energetyków które kiedykolwiek piłem. Oprócz bogatego składu ma też fantastyczny smak.
Trudno mi zdefiniować ten smak i nie wiem czy dużo się pomylę nazywając go balonowym, ale nie owocowym. Z resztą każdemu powinien smakować.
A w składzie oprócz standardowych składników: miód, Żeń-szeń, inozytol, ginkgo biloba a nawet oset.
Energy drink z tego co mi wiadomo jest amerykański, więc jest duża szansa, że spotkacie nie tylko w Holandii. Jakbym spotkał w Polsce to nie byłoby mi żal nawet jakbym zapłacił 5zł za małą puszkę.
Power energy drink regular to o ile pamięć nie myli to jest to coś podobnego do naszych klasyków. Wiem, że wynika to z nazwy, ale akurat to może być zwodnicze, bo mam też w kolekcji energetyka o identycznej nazwie, ale o smaku kawowym. Puszką też różni się znacznie, bo jest czarna z czerwonym słoniem i żółtymi napisami(jak będę miał chwilę to z foto uzupełnię). Produkt pochodzi od tego samego producenta. Są to energetyki z niższej półki, więc w razie wizyty w Holandii można spróbować tym bardziej że mają w składzie dodatkowo inozytol i glukuronolakton.
Akurat ten napój nie jest energy drinkiem, ale warto spróbować. Fajna cherry może dla niektórych zbyt chemiczna. Jeśli znajdziecie w rozsądnej cenie powiedzmy poniżej 0.8 euro to można spróbować.
Ostatnim produktem w dzisiejszym wpisie jest Go Fast! Jest to jeden z najciekawszych energetyków które kiedykolwiek piłem. Oprócz bogatego składu ma też fantastyczny smak.
Trudno mi zdefiniować ten smak i nie wiem czy dużo się pomylę nazywając go balonowym, ale nie owocowym. Z resztą każdemu powinien smakować.
A w składzie oprócz standardowych składników: miód, Żeń-szeń, inozytol, ginkgo biloba a nawet oset.
Energy drink z tego co mi wiadomo jest amerykański, więc jest duża szansa, że spotkacie nie tylko w Holandii. Jakbym spotkał w Polsce to nie byłoby mi żal nawet jakbym zapłacił 5zł za małą puszkę.
sobota, 16 listopada 2013
MMAMED Energy Drink
Co prawda energy drinki raczej pobudzają psychicznie niż fizycznie to wielu kojarzą się ze sportem. Specjaliści od marketingu o tym wiedzą i coraz częściej znanych sportowców namawiają do współpracy. Był już Tiger, Black, N-gine, Las Vegas czy Monster teraz czas na MMAMEDa.
MMAMED do nabycia jest w Polomarkecie za 2,99zł.
Puszka mimo zastosowania odpowiedniej kolorystyki nie jest jakaś super, chociaż zła też nie.
Co do smaku to jest to klasyk, ale raczej z Ekovit niż z Krynica vitamin.
W składzie nic ciekawego, no może poza dodatkiem glukuronolaktonu.
Pobudzenie: ok
Moja ocena: 4
MMAMED do nabycia jest w Polomarkecie za 2,99zł.
Puszka mimo zastosowania odpowiedniej kolorystyki nie jest jakaś super, chociaż zła też nie.
Co do smaku to jest to klasyk, ale raczej z Ekovit niż z Krynica vitamin.
W składzie nic ciekawego, no może poza dodatkiem glukuronolaktonu.
Pobudzenie: ok
Moja ocena: 4
Etykiety:
energetyki,
energy drinki,
glukuronolakton,
mmamed,
napoje energetyzujące,
nowości,
recenzje
wtorek, 22 października 2013
Proman Energenesis
Na tym blogu nie było jeszcze energy drinka z tak odległych zakątków globu. Proman Energenesis został mi dostarczony aż z Indonezji.
Znajomi przywieźli mi z wycieczki taką szklaną buteleczkę 200ml energy drinka. Nie wiem czy to widać ale szklana butelka w całości pokryta jest kolorową folią.
Jeśli chodzi o zapach to wyczuwalna jest mocna woń owoców podobnych do malin. W smaku jest gorzej, ale też dobrze, może to przez to, że w napoju jest spora ilość sodu, bo aż 230mg.
kofeiny w całej buteleczce jest 50mg, czyli mniej niż u nas standardowo się spotyka.
Ponadto Proman ma w składzie witaminy z grupy B.
Znajomi przywieźli mi z wycieczki taką szklaną buteleczkę 200ml energy drinka. Nie wiem czy to widać ale szklana butelka w całości pokryta jest kolorową folią.
Jeśli chodzi o zapach to wyczuwalna jest mocna woń owoców podobnych do malin. W smaku jest gorzej, ale też dobrze, może to przez to, że w napoju jest spora ilość sodu, bo aż 230mg.
kofeiny w całej buteleczce jest 50mg, czyli mniej niż u nas standardowo się spotyka.
Ponadto Proman ma w składzie witaminy z grupy B.
środa, 16 października 2013
Level up Gold edition
Na piętnastolecie Żabki foodcare wypuszcza specjalną limitowaną edycję Level Upa o smaku szampana. Jak wyszło i czy jest to jakaś totalna innowacja dowiecie się w dalszej części recenzji.
level upa jak pewnie wszyscy wiedzą kupić można wyłącznie w sieci Żabka i Fresh market. level up gold editon kosztuje 1,99zł za puszkę 330ml, czyli w bardzo spoko cenie, tym bardziej, że ostatnio do tej ceny zdrożały levele w puszkach 250ml.
Level up nie jest to jakaś unikatowa koncepcja, bo przećwiczona już u naszego południowego sąsiada na produkowanych przez kofolę semteksie.
Stylizacja puszki raczej luźno nawiązująca, ale w smaku podobieństwa już są znaczne. Oba napoje smakują jak sok winogronowy i są słodkie. Jeśli miałoby to naśladować szampana to zdecydowanie powinno być to bardziej wytrawne, ale jeśli miała być to imitacja taniego wina musującego zwana potocznie ruskim szampanem to wyszło całkiem nieźle.
Level up gold edition zawiera też nieznaną ilość ekstraktu z Krokosza Barwierskiego co faktycznie jest jakąś tam innowacją.
Szampan to nie jest, ale smakuje całkiem nieźle.
Moja ocena: 5
Foto zajumane od Łukasza: link
level upa jak pewnie wszyscy wiedzą kupić można wyłącznie w sieci Żabka i Fresh market. level up gold editon kosztuje 1,99zł za puszkę 330ml, czyli w bardzo spoko cenie, tym bardziej, że ostatnio do tej ceny zdrożały levele w puszkach 250ml.
Level up nie jest to jakaś unikatowa koncepcja, bo przećwiczona już u naszego południowego sąsiada na produkowanych przez kofolę semteksie.
Stylizacja puszki raczej luźno nawiązująca, ale w smaku podobieństwa już są znaczne. Oba napoje smakują jak sok winogronowy i są słodkie. Jeśli miałoby to naśladować szampana to zdecydowanie powinno być to bardziej wytrawne, ale jeśli miała być to imitacja taniego wina musującego zwana potocznie ruskim szampanem to wyszło całkiem nieźle.
Level up gold edition zawiera też nieznaną ilość ekstraktu z Krokosza Barwierskiego co faktycznie jest jakąś tam innowacją.
Szampan to nie jest, ale smakuje całkiem nieźle.
Moja ocena: 5
Etykiety:
energy drinki,
level up,
level up golden edition,
napoje energetyzujące,
nowości,
recenzje,
szampan
środa, 25 września 2013
Crowns energy drink i effect energy drink
Kolejna część cyklu energy drinki zagranicy. Dziś dwa energetyki z Niemiec.
Mimo, że prawo niemieckie względem energetyków jest dużo bardziej restrykcyjne niż nasze to napoje energetyzujące radzą tam sobie całkiem nieźle.
Zarówno Crowns jak i effect to są produkty klasyczne z półki premium. Smakiem zbliżone do tego co u nas zwykło się zwać klasykami.
Obydwa napoje charakteryzują się matową puszką z czego puszka crownsa jest bardzo elegancka. Za to puszka Effect jest większa bo 330ml(crowns 250ml)
Oba napoje energetyzujące dostałem, więc nie nie wiem dokładnie ile kosztowały, ale chyba coś koło euro za sztukę.
Dla kolekcjonerów może fajna sprawa, bo puszki ładne, szczególnie crowns, ale jak dla mnie za drogo.
niedziela, 11 sierpnia 2013
Nowości w Żabce
Kilka fajnych rzeczy można znaleźć tego lata w Żabce. Co ciekawe kokosowe energy drinki nie umarły śmiercią naturalną. Dodatkowo warto odnotować wysyp napojów funkcjonalnych
Pierwszą nowością nabytą w Żabce jest napój Clic. Kosztował mnie bodaj 3zł za butelkę 369ml.
Napój podobny jest do Frugo. Można by powiedzieć, ze takie jagodowo czarne frugo, ale jak się okazuje nie ma w składzie borówki czarnej, jest za to jabłko, winogrono, czarna porzeczka, pitaja, wiśnia.
A to wszystko okraszone guaraną i kofeiną, razem to 32mg kofeiny na 100ml, czyli bardzo przyzwoicie.
Co do wyglądu puszki to bardzo przyjemny design. Matowa etykieta z bardzo dobrym klarownym opisem.
Producentem napoju nie jest foodcare jakby mogło się wydawać a Fruit Ocean z siedzibą na Nowogrodzkiej w Wawie(ale nie w biurze PiSu tylko 2km dalej;))
Następnym razem będąc w żabce sięgnę po inne rodzaje clica, niestety już nie energetyczne ale pewnie równie smaczne.
moja ocena: 5
SOCOCO coconut energy drink to poprawiona wersja bepowera o tym samym smaku. Tym razem krynica vitamin postarała się.
Szczerze to nie sięgnąłbym po tego energetyka gdyby za królika doświadczalnego nie posłużył Łukasz, który to odważnie sięgnął po niezbyt drogą puszkę, bo kosztującą 2zł.
W sococo coconut energy drink poprawione jest wszystko od wyglądu puszki, który jest bardzo przyjemny, przez aromat po smak.
sococo ma skład taki sam jak bepower kokosowy, czyli jest to de facto napój z kofeiną a nie stricte energy drink. W napoju brak jest tauryny jak i witamin.
Aromat kokosa jest intensywny i utrzymuje się długo jeszcze po opróżnieniu puszki. Smak jest przyjemnokokosowy i niczym nie przypomina pierwowzoru. Może to nie jest jakieś mistrzostwo świata, ale zapewniam, że po zakupie produktu na pewno go nie wylejesz a tym bardziej nie zwymiotujesz.
moja ocena: 4
Etykiety:
clic,
energy drinki,
kokos,
krynica vitamin,
napoje,
napoje funkcjonalne,
nowości,
recenzje,
sococo,
sococo coconut energy drink
czwartek, 27 czerwca 2013
Ultimate Power
Sieć supermarktetów Eko ma pod swoimi skrzydłami nowego energetyka. Pod względem wyglądu prezentuje się dobrze, ale jak inne parametry?
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że zdjęcie powyżej jest tylko poglądowe, bo puszek w markecie nie widziałem. Kupiłem w litrowej butelce, ale w bardzo podobnej stylizacji.
Ultimate Power pojawił się w Eko najprawdopodobniej w miejsce już zasłużonego Power Moona.
W smaku bardzo podobny do poprzednika, czyli klasyka z naciskiem na owoce a nie na oranżadę.
Cena litra Ultimate Power jest taka sama jak Power Moona czyli 2,99zł.
Klepie też nie najgorzej.
Trochę mi się już zbrzydły klasyki, ale daję 4+
Na wstępie chciałem zaznaczyć, że zdjęcie powyżej jest tylko poglądowe, bo puszek w markecie nie widziałem. Kupiłem w litrowej butelce, ale w bardzo podobnej stylizacji.
Ultimate Power pojawił się w Eko najprawdopodobniej w miejsce już zasłużonego Power Moona.
W smaku bardzo podobny do poprzednika, czyli klasyka z naciskiem na owoce a nie na oranżadę.
Cena litra Ultimate Power jest taka sama jak Power Moona czyli 2,99zł.
Klepie też nie najgorzej.
Trochę mi się już zbrzydły klasyki, ale daję 4+
Etykiety:
eko,
energetyki,
energy drinki,
nowości,
recenzje,
ultimate power
niedziela, 16 czerwca 2013
Rockstar Green Apple i Bubbleberry
W Czechach mają dwa nowe, całkiem fajne smaki rockstara. Jest też duża szansa na to, że pojawią się w Polsce. Z czystym sumieniem mogę polecić.
Zanim przejdę do recenzji mały suchar: Po co dres idzie do lasu? -poziomka
No bo między innymi dzisiaj będzie o poziomkach. Co prawda kupując Rockstara buubleberry byłem przeświadczony, że kupiłem produkt o smaku jagodowym. Niebieska puszka mnie zmyliła i do tego jakoś nieopatrznie przeczytałem blueberry. Buubleberry raczej z gumą jagodową mi się kojarzy, ale sorry, ale ja biegły z języków nie jestem.
Ten niebieski czyli poziomkowy rockstar w składzie bardziej podobny do zwykłych rockstarów niż do xdurance. Smak bardzo fajny. Pobudzenie też ok, bo wypijając dwie puszeczki i do tego jeszcze trzecią semtexa nie kimałem całą noc. To dobrze bo miałem taką podbramkową sytuację, że nie musiałem pracować całą noc.
cena to jakoś 26 koron czeskich czyli coś koło 4,5zł za puszkę 0,5l.
moja ocena: 5
Drugi nowy smak to zielone jabłuszko. Bardzo fajny smak. Może trochę chemiczny, ale myślę, że taki powinien być. Jak na rockstara przystało to bardzo słodki, ale nie mdły. W obu odsłonach cukier to aż 13,8%.
Dlaczego sądzę, że niedługo powinny pojawić się w Pl? ponieważ na puszcze mamy też napisy w języku polskim. Identyczną sytuację mieliśmy rok temu z rockstarem Xdurance.
A co do rockstara zielone jabłuszko do zdecydowanie polecam mocno schłodzony. Na prawdę orzeźwia.
Moja ocena: 5
Zanim przejdę do recenzji mały suchar: Po co dres idzie do lasu? -poziomka
No bo między innymi dzisiaj będzie o poziomkach. Co prawda kupując Rockstara buubleberry byłem przeświadczony, że kupiłem produkt o smaku jagodowym. Niebieska puszka mnie zmyliła i do tego jakoś nieopatrznie przeczytałem blueberry. Buubleberry raczej z gumą jagodową mi się kojarzy, ale sorry, ale ja biegły z języków nie jestem.
Ten niebieski czyli poziomkowy rockstar w składzie bardziej podobny do zwykłych rockstarów niż do xdurance. Smak bardzo fajny. Pobudzenie też ok, bo wypijając dwie puszeczki i do tego jeszcze trzecią semtexa nie kimałem całą noc. To dobrze bo miałem taką podbramkową sytuację, że nie musiałem pracować całą noc.
cena to jakoś 26 koron czeskich czyli coś koło 4,5zł za puszkę 0,5l.
moja ocena: 5
Drugi nowy smak to zielone jabłuszko. Bardzo fajny smak. Może trochę chemiczny, ale myślę, że taki powinien być. Jak na rockstara przystało to bardzo słodki, ale nie mdły. W obu odsłonach cukier to aż 13,8%.
Dlaczego sądzę, że niedługo powinny pojawić się w Pl? ponieważ na puszcze mamy też napisy w języku polskim. Identyczną sytuację mieliśmy rok temu z rockstarem Xdurance.
A co do rockstara zielone jabłuszko do zdecydowanie polecam mocno schłodzony. Na prawdę orzeźwia.
Moja ocena: 5
sobota, 8 czerwca 2013
Maxx Energy Drink
Maxx energy drink to energetyk czeski. W Polsce raczej niedostępny. Czy warto go kupić będąc u naszych południowych sąsiadów.
Zważywszy na fakt, że energetyk posiada tylko 1,45g cukru na litr to smakuje całkiem spoko. Nie jest to energetyk o smaku klasycznego energetyka. Taki napój raczej w rodzaju mountain dew(co nie znaczy, że identycznie smakuje, chodzi mi raczej o koncepcje). Smak słodzików nie jest bardzo dokuczliwy, bo w składzie znajdziemy szerokie spektrum słodzików od acesulfamu k przez aspartam po sacharynian sodu. Te 1,5g w setce to jest akurat syrop glukozowo-fruktozowy.
Pobudzenie raczej ok, ale bez nagłego zapłonu.
Cena za litrową butelkę t 25 koron czeskich, czyli nieco ponad 4zł. Kupiony w małym sklepiku.
Moja ocena: 4
Zważywszy na fakt, że energetyk posiada tylko 1,45g cukru na litr to smakuje całkiem spoko. Nie jest to energetyk o smaku klasycznego energetyka. Taki napój raczej w rodzaju mountain dew(co nie znaczy, że identycznie smakuje, chodzi mi raczej o koncepcje). Smak słodzików nie jest bardzo dokuczliwy, bo w składzie znajdziemy szerokie spektrum słodzików od acesulfamu k przez aspartam po sacharynian sodu. Te 1,5g w setce to jest akurat syrop glukozowo-fruktozowy.
Pobudzenie raczej ok, ale bez nagłego zapłonu.
Cena za litrową butelkę t 25 koron czeskich, czyli nieco ponad 4zł. Kupiony w małym sklepiku.
Moja ocena: 4
Etykiety:
czeskie energy drinki,
energy drinki,
maxx energy drink,
recenzje
środa, 29 maja 2013
Mixxed up guave i apple
Lidl ze swoimi energetykami nie przestaje nas zadziwiać. Był już Mixxed up fire był tez ice. Przypomnijmy, że jedyne kamikadze jakie można w obecnie na rynku dostać to Siti również z Lidla. Co tym razem przygotowała niemiecka sieciówka?
Cynk od Łukasza: Link
Zacznijmy od tego różowego czyli od mixxed up guave. Guave albo guava w zasadzie to gujawa czyli gruszla właściwa jak uściśla producent. Produkt mimo, że z podpisem guave to nie przypomina zbyt mocno Rockstara o tym samym smaku. Mixxed up jest zdecydowanie mniej słodki i w smaku czuć, że znajdują się też inne soki jak winogrono czy pomarańcza(ten drugi jakoś słabiej wyczuwalny).
Produkt jak na energy drinka to smakuje całkiem naturalnie.
Oprócz kofeiny i tauryny ma inozytol i glukuronolakton. Generalnie w smaku kwaskowaty
Co do pobudzenia to jednak się trochę zawiodłem, bo po 4 sztukach czułem pobudzenie, ale nie tak silne jak np. po Monsterze, Green upie czy Burnie, po których w takiej ilości trząsłbym się jak galareta.
Drugi odmiana to mixxed up jabłkowy. Ten smakuje jeszcze bardziej naturalnie, jak napój jabłkowy z odtworzonego soku jabłkowego, którego jest 5proc. w składzie. Jabłko całkiem dobre ani nie przesłodzone, ani nie kwaśne. Co do reszty to podobnie jak w pierwszej odmianie. Reasumując taki soczek jabłkowy z dopalaczami;)
Oba produkty kosztują 1,59zł i są sprzedawane w puszkach 330ml, czyli bardzo korzystnie.
Oceny: Guava 4+, Apple: 5
Cynk od Łukasza: Link
Zacznijmy od tego różowego czyli od mixxed up guave. Guave albo guava w zasadzie to gujawa czyli gruszla właściwa jak uściśla producent. Produkt mimo, że z podpisem guave to nie przypomina zbyt mocno Rockstara o tym samym smaku. Mixxed up jest zdecydowanie mniej słodki i w smaku czuć, że znajdują się też inne soki jak winogrono czy pomarańcza(ten drugi jakoś słabiej wyczuwalny).
Produkt jak na energy drinka to smakuje całkiem naturalnie.
Oprócz kofeiny i tauryny ma inozytol i glukuronolakton. Generalnie w smaku kwaskowaty
Co do pobudzenia to jednak się trochę zawiodłem, bo po 4 sztukach czułem pobudzenie, ale nie tak silne jak np. po Monsterze, Green upie czy Burnie, po których w takiej ilości trząsłbym się jak galareta.
Drugi odmiana to mixxed up jabłkowy. Ten smakuje jeszcze bardziej naturalnie, jak napój jabłkowy z odtworzonego soku jabłkowego, którego jest 5proc. w składzie. Jabłko całkiem dobre ani nie przesłodzone, ani nie kwaśne. Co do reszty to podobnie jak w pierwszej odmianie. Reasumując taki soczek jabłkowy z dopalaczami;)
Oba produkty kosztują 1,59zł i są sprzedawane w puszkach 330ml, czyli bardzo korzystnie.
Oceny: Guava 4+, Apple: 5
Etykiety:
energetyki,
energy drinki,
gujava,
jabłko,
mixxed up,
mixxed up apple,
mixxed up guave,
recenzje
środa, 22 maja 2013
Ozone Energy Drink
Ozone energy drink to dziś niszowy energy drink, chociaż kiedyś wróżono mu większą karierę. Energetyk markowy, ale tworzony przez firmę specjalizującą się w outsourcingu. Co z tego wyszło?
Produkt mający kiedyś potencjał, ale jak się okazało zbyt seksistowski, żeby się sprzedawał. Może nie tyle zbyt seksistowski co firma za mała. Operator sieci komórkowych Mobile King też był za mały, więc był seksistowski. Co innego producent Dezodorantu AXE, który to jest za duży, żeby być seksistowski czy jaki tam. Mniejsza z tym.
Ozone energy drink smakuje jak klasyka, czyli jak np. Black co jest trochę dziwne, bo Ekovit słynie raczej z bardziej delikatnych smaków.
Produkt dostępny w Rossmanie po cenie 1,99zł za puszkę 250ml, czyli jak na produkt markowy całkiem spoko.
Nie wyróżnia się w składzie niczym. Dobry raczej dla kolekcjonerów, po prostu nowa puszka do kolekcji.
moja ocena: 4
Produkt mający kiedyś potencjał, ale jak się okazało zbyt seksistowski, żeby się sprzedawał. Może nie tyle zbyt seksistowski co firma za mała. Operator sieci komórkowych Mobile King też był za mały, więc był seksistowski. Co innego producent Dezodorantu AXE, który to jest za duży, żeby być seksistowski czy jaki tam. Mniejsza z tym.
Ozone energy drink smakuje jak klasyka, czyli jak np. Black co jest trochę dziwne, bo Ekovit słynie raczej z bardziej delikatnych smaków.
Produkt dostępny w Rossmanie po cenie 1,99zł za puszkę 250ml, czyli jak na produkt markowy całkiem spoko.
Nie wyróżnia się w składzie niczym. Dobry raczej dla kolekcjonerów, po prostu nowa puszka do kolekcji.
moja ocena: 4
Etykiety:
ekovit,
energy drinki,
ozone,
ozone energy drink,
recenzje,
rossman
poniedziałek, 20 maja 2013
Semtex Energy Drink
Jedna z ostatnich części z serii: "czeskie zakupy". Dziś na tapetę bierzemy wybuchowy energetyk: Semtex.
Tak na wstępie powiem, że energetyk za sprawą swojej nazwy budzi duże kontrowersje, bo jak się okazuje Semtex to nazwa materiału wybuchowego. Pewnie jak wpisywałem tą nazwę w wyszukiwarce zwróciłem uwagę ABW;) W sumie nie do śmiechu mi teraz, bo pewnie i tak jestem na celowniku za wywrotową działalność na pierwszym blogu, ale mniejsza z tym.
Semtex energy drink to produkowany przez Kofolę energetyk, który to miał(może już wszedł) wejść na polski rynek. No i ja dziś mogę szczerze odradzić taki krok. Ten napój się po prostu nie sprzeda, bo smakuje fatalnie. Dobra może nie fatalnie, ale nie smakuje dobrze. Trudno to nawet nazwać. Smakuje głównie cukrem i jakimś owocowym ulepkiem. Dodatkowo brak dwutlenku węgla, czyli tak zwanego gazu w napoje nie polepsza sytuacji. Czasami smakuje tak Power Moon jak się trefna partia trafi. Semtex klasyczny to ten pierwszy od prawej.
Piłem jeszcze ten środkowy, bo na wszystkie trzy było mi szkoda kasy. Koszt takiej puszki to od 4 do 5zł.
Ten środkowy to chyba cytryna lub limonka, w sumie nie wiem trochę się kolorem sugerowałem, bo smak podobnie jak w pierwszym wypadku podobny raczej do niczego, woda z cukrem.
Kolorem przypomina barwnik do jajek jakiego używa się przez Wielkanocą. Znając życie to ten sam barwnik. Fajnie koloruje język na zielono.
Moja ocena zarówno jednego jak i drugiego produktu to trzy z minusem.
Produkt sprzedawany w puszkach 0,5l
Etykiety:
czechy,
czeskie energy drinki,
czeskie zakupy,
energy drinki,
kofola,
recenzje,
semtex
piątek, 5 kwietnia 2013
Energy Slammers
Kolejna część cyklu: "energy drinki z Holandii". Czy warto kupić Energy Slammers podczas wizyty w kraju trawy i pederastów? O tym w dalszej części recenzji.
Wizualnie napój nie powala, ale w środku jest już lepiej. Energy Slammers to klasyk ale z wyraźnymi nutami owocowymi. Dość podobny do 9mm energy drink.
Pobudzenie dobre. Napój generalnie ubogi w witaminy, ale za to z inozytolem i glukuronolaktonem.
moja ocena 4+
Wizualnie napój nie powala, ale w środku jest już lepiej. Energy Slammers to klasyk ale z wyraźnymi nutami owocowymi. Dość podobny do 9mm energy drink.
Pobudzenie dobre. Napój generalnie ubogi w witaminy, ale za to z inozytolem i glukuronolaktonem.
moja ocena 4+
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Heavywater Energy Drink
Dawno nie było tu energetyków z zagranicy. Dziś przedstawię Wam jedną z 4 pozycji energy drinków, które nabyłem na rynku holenderskim.
Heavywater energy drink to co prawda produkt austriacki, ale też dostępny na rynku holenderskim jak i niemieckim.
W smaku przypomina Fire upa z Dino, chociaż w posmaku czuć jakby nuty malinowe.
Co ciekawe mimo dużego stężenia witamin(w 100ml napoju mamy aż 5 mikrogramów wit B12) heavywater nie ma koloru. Szczerze to zawsze myślałem, że energy drinki po to są pakowane w te srebrne butelki, żeby nie kuły w oczy tą swoją przypominającą mocz odwodnionego człowieka barwą. Tutaj trop idzie w kierunku karmelu amoniakalno-siarczynowego, który może imitować taki kolor. A z drugiej strony przecież
Witamin z grupy B mają taki kolor a łatwo się o tym przekonać. Wystarczy kupić witaminę B kompleks i zażyć w trochę większej dawce. Przy wydalaniu witamin to zweryfikujecie;)
Jak producent odbarwił napój? nie mam pojęcia;)
Pobudzenie po Heavywater jest standardowe.
Moja ocena: 4+
Heavywater energy drink to co prawda produkt austriacki, ale też dostępny na rynku holenderskim jak i niemieckim.
W smaku przypomina Fire upa z Dino, chociaż w posmaku czuć jakby nuty malinowe.
Co ciekawe mimo dużego stężenia witamin(w 100ml napoju mamy aż 5 mikrogramów wit B12) heavywater nie ma koloru. Szczerze to zawsze myślałem, że energy drinki po to są pakowane w te srebrne butelki, żeby nie kuły w oczy tą swoją przypominającą mocz odwodnionego człowieka barwą. Tutaj trop idzie w kierunku karmelu amoniakalno-siarczynowego, który może imitować taki kolor. A z drugiej strony przecież
Witamin z grupy B mają taki kolor a łatwo się o tym przekonać. Wystarczy kupić witaminę B kompleks i zażyć w trochę większej dawce. Przy wydalaniu witamin to zweryfikujecie;)
Jak producent odbarwił napój? nie mam pojęcia;)
Pobudzenie po Heavywater jest standardowe.
Moja ocena: 4+
Etykiety:
drinki,
energy,
energy drinki,
heavywater,
holandia,
recenzja,
zagraniczne
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























