Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kofola. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kofola. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 czerwca 2014

Hoop Cola z miętą

Hoop Cola z miętą pojawiła się w sklepach w maju, ale niezauważenie. Promocja w Żabce może zmienić ten stan rzeczy. 

Litrową butelkę hoop coli można nabyć w cenie 1,5zł, co jest ceną dość niską. 

Hoop cola jak pewnie się domyślacie smakuje jak kola z miętą. Z miętą raczej nie przeszarżowali, nie jest zbyt ostra. Hoop cola delikatnie mówiąc nie jest zbyt dobrą kolą, ale mięta trochę pomaga produktowi. 

Generalnie raz kiedyś spróbować można, przecież to tylko 1,5zł.

poniedziałek, 20 maja 2013

Semtex Energy Drink


Jedna z ostatnich części z serii: "czeskie zakupy". Dziś na tapetę bierzemy wybuchowy energetyk: Semtex.

Tak na wstępie powiem, że energetyk za sprawą swojej nazwy budzi duże kontrowersje, bo jak się okazuje Semtex to nazwa materiału wybuchowego. Pewnie jak wpisywałem tą nazwę w wyszukiwarce zwróciłem uwagę ABW;) W sumie nie do śmiechu mi teraz, bo pewnie i tak jestem na celowniku za wywrotową działalność na pierwszym blogu, ale mniejsza z tym.

Semtex energy drink to produkowany przez Kofolę energetyk, który to miał(może już wszedł) wejść na polski rynek. No i ja dziś mogę szczerze odradzić taki krok. Ten napój się po prostu nie sprzeda, bo smakuje fatalnie. Dobra może nie fatalnie, ale nie smakuje dobrze. Trudno to nawet nazwać. Smakuje głównie cukrem i jakimś owocowym ulepkiem. Dodatkowo brak dwutlenku węgla, czyli tak zwanego gazu w napoje nie polepsza sytuacji. Czasami smakuje tak Power Moon jak się trefna partia trafi. Semtex klasyczny to ten pierwszy od prawej.

Piłem jeszcze ten środkowy, bo na wszystkie trzy było mi szkoda kasy. Koszt takiej puszki to od 4 do 5zł.

Ten środkowy to chyba cytryna lub limonka, w sumie nie wiem trochę się kolorem sugerowałem, bo smak podobnie jak w pierwszym wypadku podobny raczej do niczego, woda z cukrem.

Kolorem przypomina barwnik do jajek jakiego używa się przez Wielkanocą. Znając życie to ten sam barwnik. Fajnie koloruje język na zielono.

Moja ocena zarówno jednego jak i drugiego produktu to trzy z minusem.

Produkt sprzedawany w puszkach 0,5l

wtorek, 7 maja 2013

Orangina i RC cola


Kolejna cześć o napojach za naszej południowej granicy.


O Oranginie zrobiło się ostatnio głośno z powodu szumnych zapowiedzi wejścia na rynek. Ponoć Orangina przybędzie do nas, ale w małych butelkach, bo na duże jest za droga. Sporo w tym racji, bo 1,5l butelka kosztuje w przeliczeniu na nasze około 5zł. 

Kupiłem odmianę pomarańczową.
W smaku jednak jest ok. Produkt nie próbuje udawać soku, jest to napój o zawartości 12proc. soku owocowego. W skład oprócz pomarańczy wchodzi cytryna, grejpfrut i mandarynka. Dodatkowo mamy ekstrakt ze skórki pomarańczowej. Tak na marginesie obowiązują od niedawna nowe regulacje, które wymuszają na producencie podawanie informacji o dodatku np. mandarynek do soku pomarańczowego. Z jednej strony jest to zrozumiałe, ale z drugiej nie pojmuję dlaczego producenci sami z siebie tego nie robili, przecież mandarynka kojarzy się zdecydowanie dobrze, przynajmniej mi. 

Orangina to dobry produkt, ale jakoś szczególnie mnie nie zachwycił, ponieważ nie gustuje w tego typu napojach. Po oranginę na pewno sięgnąłbym chętniej niż po Fante.

Moja ocena 4-

Drugi produkt to RC Cola.

Nie jest to zdecydowanie rdzenie czeski produkt, ale ponoć bardzo sławny w USA(ponad 100lat tradycji). W Czechach dystrybuowany przez jakże by inaczej przez Kofolę.
Fajna kola, szkoda, że nie ma u nasz takiej. Ma mocny aromat waniliowy, śmietankowy? Koszt to ok 2,15zł za 1,5l. czyli tanio jak na tego typu produkt

Moja ocena: 4+


niedziela, 28 kwietnia 2013

Kofola wiśniowa

Kofola to czechosłowacki gigant w branży napojów. Czesi jak i Słowacy piją ją bardzo często. Czy mieszkańcy tych krajów mają dobry gust? Spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie.

Zanim przejdę do recenzji właściwej chwilkę taka mała ciekawostka. Kofola w wersji classic jest kolą anyżkową. Może są tu amatorzy takich smaków, ale jak wymiękam. A co do kofoli wiśniowej to na szczęście nikomu nie wpadł do głowy szatański pomysł pomieszania anyżku z wiśnią.

Kofola wiśniowa jest wiśniową kolą w dosłownym tego słowa znaczeniu. Silny aromat wiśni, ale takich słodkich wiśni. W smaku też silna wiśnia, ale przebija się kola. Produkt przyzwoity, ale moim zdaniem zbyt chemią czuć.

W kofili znajdziemy 8g cukru/100ml napoju. Do tego dość dużo kofeiny, bo nawet 15mg/100ml, chociaż producent pisze, że max 15mg, więc teoretycznie może być i zero.

Produkt kupiony w Albercie za 12 koron, czyli niespełna 2zł, za puszeczkę 250ml.

Moja ocena: 4

poniedziałek, 19 listopada 2012

Czy hoop wycofa się z rynku syropów?

Jakiś czas temu Kofola wycofała swój energetyk z polskiego rynku tłumacząc, że R20 nie będzie walczył na zdeprecjonowanym rynku energetyków. Ostatnio coś przebąkuje, że rynek syropów też robi się nieciekawy.

Oczywiście my się z tej informacji bardzo cieszymy,  bo po akcji osobliwej kampanii hoop coli całą firmę mamy tam gdzie ona miała nas zawsze, czyli głęboko w dupie.

Ale do meritum: Otóż Kmiecik(Dyrektor marketingu) ubolewa, że rynek syropów nie rośnie już z prędkości kilkunastu proc. rocznie, tylko skromne 3-4proc. co ma przypominać rzekomo sytuacje z rynku energetyków. Liczymy więc, że Kofola zachowa się podobnie i wycofa się ze zdeprecjonowanego rynku syropów.  http://www.portalspozywczy.pl/inne/napoje_bezalkoholowe/wiadomosci/hoop-kategoria-syropow-zaczyna-byc-nasycona-to-przypomina-rozwoj-segmentu-energetykow,78245.html


Kofoli po prostu już podziękujemy: http://energy-drinki.blogspot.com/2012/06/kofoli-juz-podziekujemy.html

wtorek, 12 czerwca 2012

Kofoli już podziękujemy!!

Co prawda nie wiem, czy hoop cola celuje w target "młodych wykształconych z dużych ośrodków", czy ma jakieś propagandowe zadanie, ale tak czy inaczej nie zasługuje na miejsce na moim stole.

Już od jakiś czas temu marka hoop ubzdurała sobie, że będzie leczyć Polaków z kompleksów. Ze to zawistni, pyszni megalomani.
W sumie bardzo ciekawe, że próbują owe przywary "zwalczać" kpiąc sobie. Tak kpiąc sobie w każdej reklamie występuje osobnik, który chodząc giba się na boki jak dresiarz lub inny pierdolony Rezus. Absurdalne w tej reklamie jest też pogłębiane stereotypu na zasadzie: patrzcie nie jestem Polak, jestem Murzynek i dlatego nie jestem zawistny itd. Chodzi oczywiście o jak największe odcięcie się od Polskości. Gdyby tak nie było można by w reklamie wkleić statystycznie wyglądającego Kowalskiego, który jednak jest "inny" pod względem mentalnym, ale nie, nie dało się.

Nawet gdybyśmy uznali tą kampanie za wpadkę marketingową to dalszych kroków w kierunku kreowania wizerunku marki usprawiedliwić już nie można.
Ta reklama chyba najbardziej położyła mnie na łopatki. Polacy w tej reklamie to jacyś napuszeni mściciele, którzy tylko szukają szukają pretekstu do skoczenia sobie do gardeł, ale w chwilach niedoli potrafią się zjednoczyć- tu za symbol wspólnego zagrożenia jest ta "odjechana" babka w pługu pijąca hoop kolę, a jakżeby inaczej(taka moja interpretacja i w komentach nie mam zamiaru jej za bardzo bronić). Najnowsza kampania to już sama słodycz, że się tak wyrażę.
 Polacy zamiast wspólnie świętować euro rozdrapują rany historii itp, itd. Oto sam jeden Polak(jak Ułan z szabelką na czołg), megaloman wchodzi do baru pełnego Czechów, Greków lub Rosjan i manifestuje swoje kompleksy, ale nic mu się nie dzieje. pewnie co innego jakby jeden Czech tak się zachowywał w polskim barze to hoop cola zrobiłaby reklamę o tych mściwych Polakach, bijących oczywiście bez powodu wyluzowanego auslandera.
W tej reklamie natomiast ukazana jest atmosfera, że co prawda polaczkowi się należy, ale wyżej cywilizowane ludy jednak dadzą sobie spokój. To w sumie ciekawa sprawa, chociażby przez pryzmat ostatnich dni. Chodzi mi konkretnie o pobicie Stewartów pod stadionem we Wrocławiu, albo zapowiedź wielkiej rozróby po meczu na Narodowym. Może to dlatego, że jesteśmy za mało wyluzowani, przecież Rosjanom nie powinno się niczego zakazywać a Stewardzi pobili się sami. A nie daj Bóg wygramy jeszcze ten mecz. Toż to nacjonalizm!!!

Wykazaliśmy, że Kofola- producent hoop coli nie ma żadnej szczytnej misji. Może kofola uważa, że „Nie ważne co mówią, ważne żeby mówili”. Ale ja za to uważam, że reklama nie musi działać zawszę na korzyść produktu. Nie uważam, że większa ilość reklamy sprawia produkt lepszym. Uważam, że zła reklama powinna szkodzić marce. Dlatego też liczę na to, że Rosjanie odwalą coś dzisiaj w Warszawie, zrobią jakąś porządną rozróbę a Polacy przypomną sobie właśnie reklamę: "hoop cola kibic mały". Czy wtedy dalej będą chcieli być fajni jak hoop cola? Może w końcu firmy zaczną tracić na durnych reklamach, a gazety piszące o fajnopolakach stracą czytelników?

Tekst równolegle pojawił się na: http://teoriazycia.blogspot.com/ 

sobota, 17 marca 2012

Zmiany na rynku Energy Drinków.

Jak donosi portalspożywczy na rynku napojów energetyzujących pojawi się Egoo Energy drink a całkowicie z niego zniknie R20.

Egoo ma być takim Blow energy drink bis, czyli ten sam autor, ten sam pomysł, ten sam sposób promocji, to samo rozwiązanie, pewnie podobny smak, tylko puszka inna.
Sukcesu nie wróżymy, ale jak gdzieś się pojawi to spróbujemy, utwierdzimy się w przekonaniu i zdamy Wam relację.

A teraz przejdźmy do smutniejszych wieści. Otóż już oficjalnie Kofola SA. wycofała R20 z walki o polski rynek energy drinków. Pamiętamy jak jeszcze na rynku nie było niczego innego niż Tiger, Red bull i właśnie bateryjka, czyli R20. R20 energy drink był o tyle fajny, że wygrywał cenowo i miał odmienny smak.
Co prawda obserwowałem jak R20 traci miejsce na półce na rzecz nowych energetyków, ale po zmianie designu butelki na taki jak na fotkach po wyżej i wprowadzeniu unikalnych(jak na tamte czasy) smaków limonki i wiśni, można było spodziewać się, że R20 powalczy z Tigerem. Stało się inaczej. Generalnie cała firma zachowuje się dość dziwnie po przejęciu Hoop przez czeską Kofolę. Jeszcze do niedawna Kofola miała drugie miejsce na rynku napojów w Polsce(za Coca Colą a przed Pepsi). Dziś to jakoś truchleje. Jeszcze chwila i Zbyszko "łyknie" Kofole.
Marek Kmiecik, dyrektor marketingu i członek zarządu Hoop Polska, mówi, że R20 nie będzie walczył na zdeprecjonowanym rynku energetyków. Troszkę mnie to śmieszy i czekam aż Kmiecik powie, że hoop wycofuje się z segmentu private label z kolą, twierdząc, że do Biedronki koli już sprzedawać nie będą, bo rynek jest zdeprecjonowany. A z resztą szkoda gadać.