Producent Rockstar recovery pod logiem chwali się obecnością elektrolitów w składzie napoju, ile w tym prawdy
dowiecie się w dalszej części recenzji.
Rockstar nabyty oczywiście został w albercie za niespełna 25 koron czeskich, czyli coś ponad4zł.
Gdy patrzy się na obskurną żółtą puszkę napoju człowiek myśli sobie, kurcze pewnie producent
poszedł na jakość i w środku musi być coś uberfunkcjonalnego, piszą, że elektrolity itd.
W smaku natomiast jest to taka lemoniadka. nawet dobra, producent dodał 3proc. zagęszczonego
soku z cytryn. Co ciekawe producent kwasu cytrynowego i jabłkowego nie uznaje za regulatory
kwasowości a mleczan wapnia, fosforan potasu i cytrian sodu.
Producent nie chwali się skąd pochodzi rzekome 0,02g sodu na 100ml. nie wiem może z cytrianu.
żeby mówić o elektrolitach to przydałby się jeszcze co najmniej potas, czy fosforan potasu
można na poczet tego zaliczyć. No nie wiem. Gdyby było to jasno napisane w tabelce z wartościami
odżywczymi nie byłoby w ogóle dyskusji.
Produkt jak dla mnie dość dziwny. Taki energetyk z bajerem. Niestety wiele immanentnych cech
energetyka wyklucza się z założeniami projektowania izotoników np. osmolalność, która jest nie do
przeskoczenia.
Może rockstar chciał zrobić napój typu postworkout? ale wtedy warto było by
dodać wapń, magnez i potas.
pobudzenie średnie
Ocena: 3+

