poniedziałek, 7 stycznia 2013

Dlaczego Monster nigdy nie wyprzedzi Blacka?

W zasadzie ten post mógłbym na tym zdjęciu skończyć, ale dodaj jeszcze coś od siebie. 

Pierwszy powód to oczywiście cena. Rzadko kiedy schodzi poniżej 5,5zł a Blacka można spotkać często poniżej 2zł np. teraz w Dino jest promocja po 1,79zł. Promocja Monstera ostatnio w Żabce to jednak trochę za mało.

Drugi powód to brak nowości. Polacy nie mogą się nawet Khaosa doprosić.

Wreszcie brak szerokiej reklamy w mediach. Poza fanami sportów motorowych i Woodstockowiczów nikt napoju nie zna.   

6 komentarzy:

  1. Szczerze powiedziawszy to nie przepadam za Monsterem :/ ,ale bardzo Mi podchodzi jego konkurencja "Rockstar" w wersji klasycznej jak i w wersji z Elektrolitami. Czekam tylko,aż pojawią się inne wersje "Rockstar-a",ale chyba się nie doczekam...może Ty wiesz coś na ten temat ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rockstar oczywiście fajny, ale ten z elektrolitami to moim zdaniem nieporozumienie, ale jakoś silnie tego zdania nie będę bronił.

      A co do nowości od Rockstara to nic mi nie wiadomo poza tym według mojej zmodyfikowanej teorii cyklu życia produktu nic się na rynek polski nie szykuje.

      Usuń
  2. Tylko te 5 zł za Monster płaci się za 0.5 l. A 2 zł za Blacka płaci się za 250 ml

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie, jak Anonimowy powiedział. A ja się czuję wyjątkowo pijąc w Polsce coś takiego jak Monster, bo mało kto odkrył to cudo :)
    No i, autor chyba z konia spadł... Monstery w cenie wyższej niż 6zł są tylko w jakichś stacjach benzynowych lub osiedlowych sklepkach. W większych supermarketach na śląsku widzę niemal zawsze po 5zł, a w Kauflandzie w Piekarach Śląskich - kosztuje chyba około 4,60, a bardzo często jest jeszcze w promocji i wychodzi niewiele ponad 4zł!!
    Jeśli mam pić energetyka, to tylko ME ;) nie jakieś tam dziwne podróby typu Rockstar lub tanie dziady firmowane przez jakieś sieci osiedlowych sklepów, które smakują dokładnie jak Red Bull, tylko są zrobione i wlane do puszki przez Mietka zza rogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie! z chuja spadłem i sobie to zdjęcie wymyśliłem i nie istnieje ten Carrefour we Wrocławiu przy ulicy Grunwaldzkiej, ale pod warunkiem, że jest się solipsystą.

      Zgadzam się też ze zdaniem Anonimowego na którego się powołujesz, który nie istnieje, bo nikt tego nie powiedział. No bo i gdzie?

      Ja rozumiem, że czytelnikami tego blog są ludzie młodzi a nawet bardzo młodzi, ale trzymajmy trochę poziom. Ok?

      Usuń
  4. Ja ostatnio kupiłem za 3,99.

    OdpowiedzUsuń

Proszę nie umieszczać linków do innych blogów w komentarzach, bo takie wiadomości będą kasowane.